Tuż przed Wigilią: obchody Bożego Narodzenia

kolacja wigilijna

Wypatrywanie na niebie pierwszej gwiazdy, wspólne śpiewanie kolęd, łamanie się opłatkiem z najbliższymi. Z tym na ogół kojarzy nam się Wigilia Bożego Narodzenia – najhuczniej, obok Wielkanocy, obchodzonych w Polsce świąt religijnych. W przeciwieństwie jednak do celebrowanych wiosną surowych uroczystości upamiętniających Zmartwychwstanie Chrystusa, zimowym świętom towarzyszy wyjątkowa, magiczna, można by rzec, atmosfera. Atmosfera, która sprawia, że są one uwielbiane i wyczekiwane przez ludzi w różnym wieku na całym świecie. Prezenty, kolędy, urokliwe dekoracje, malowniczo prószący śnieg za oknem i przede wszystkim szczególna aura wspólnotowości i rodzinnego ciepła – wszystko to składa się na obraz radosnego bożonarodzeniowego świętowania, które nastąpi już za chwilę. Z tej okazji przyjrzyjmy się tradycji i obrzędom towarzyszącym Bożemu Narodzeniu.

Wigilia mniej znana

Pierwsze obchody świąt Bożego Narodzenia sięgają aż IV w n.e. W tradycji chrześcijańskiej Wigilia miała upamiętniać agape, czyli ucztę pierwszych chrześcijan na wzór wieczerzy Pańskiej. Oni właśnie zapoczątkowali obyczaj zasiadania do stołu dopiero wówczas, gdy na niebie pojawiła się pierwsza gwiazda, a następnie łamali się opłatkiem, tak jak chlebem ofiarnym. Co oznacza nazwa „wigilia”? Pochodzi ona z łacińskiego słowa „vigiliare”, czyli czuwanie. Choć zwyczaje związane z wigilią łączymy intuicyjnie z dziedzictwem chrześcijańskim, w istocie stanowią one kompilację zarówno tradycji chrześcijan, jak i różnych ludów słowiańskich. Poganie wierzyli np., że w wigilię Bożego Narodzenia dusze zmarłych odwiedzają swoje dawne domy pod postaciami wędrowców, dlatego należało palić tego dnia ogień, by zmarznięte dusze mogły się w nim ogrzać. Swoje korzenie w obrzędach i pradawnych wierzeniach pogańskich ma również wiele spośród elementów kultywowanych przez nas do dziś wigilijnych zwyczajów; tych samych, które Kościół katolicki zaadaptował na własne potrzeby, nadając im nowy sens.

Świąteczne rytuały

Pod obrusem powinno znaleźć się siano, na stole zaś dokładnie dwanaście wigilijnych potraw. Nie można też zapomnieć o dodatkowym nakryciu dla niezapowiedzianego gościa. Wszyscy znamy zwyczaje obowiązujące w czasie wigilijnej wieczerzy, które tak mocno są zakorzenione w naszej tradycji, a zarazem decydują o wyjątkowości świąt. Owe świąteczne rytuały, powtarzane co roku i kultywowane przez kolejne pokolenia, stanowią integralną część bożonarodzeniowej tradycji. Z nimi wiążemy najcieplejsze wspomnienia już w dorosłym życiu, przypominając sobie rodzinne gotowanie uszek z grzybami czy wspólne przystrajanie choinki. Najczęściej jednak nie znamy genezy tak ochoczo powtarzanych przez nas zwyczajów wigilijnych. Dla przykładu wspomnianych dwanaście potraw ma symbolizować dwunastu apostołów, zaś dodatkowe nakrycie przy świątecznym stole przeznaczone dla zbłąkanego wędrowca odnosi się do Jezusa, dla którego „nie było miejsca w gospodzie”. Pierwsza gwiazdka, której pojawienie się warunkuje rozpoczęcie biesiadowania to oczywiście symbol Gwiazdy Betlejemskiej, którą ujrzeli na niebie Trzej Królowie, natomiast dzielenie się opłatkiem wyraża chęć pojednania, symbolicznie nawiązując do słów modlitwy „Ojcze Nasz”.

Tradycja czy komercja

Duchowy wymiar świąt z roku na rok traci na znaczeniu, ustępując miejsca nieco bardziej pragmatycznemu postrzeganiu tych ostatnich dwóch tygodni w roku. Trudno się nie zgodzić, że są to najbardziej skomercjalizowane święta, których esencją stało się kupowanie upominków i dekorowanie mieszkań w myśl świątecznej mody. Aspekt religijny Bożego Narodzenia – nad czym ubolewają niektórzy – w wielu domach przestał dominować lub zanikł zupełnie; od wspólnego pójścia na pasterkę coraz więcej ludzi woli choćby wspólne oglądanie świątecznych filmów. Nikogo też specjalnie nie dziwi, że w mediach znacznie częściej od pomysłów na wartościowe spędzenie tych dni z rodziną pojawiają się rady „jak nie przytyć w święta” czy „jak nie wydać fortuny na gwiazdkowe prezenty”. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że komercja stała się w przypadku Bożego Narodzenia nową tradycją – tradycją tak silną, że walka z nią nie ma, jak się zdaje, najmniejszego sensu. Na tym wszak polega ich urok i niesamowita popularność: na wzajemnym obdarowywaniu się prezentami, ucztowaniu przy suto zastawionym stole, słuchaniu amerykańskich świątecznych piosenek z dzwoneczkami w tle i… błogim nic-nie-robieniu. Żeby zaś ucztować i kupować ze spokojną głową, nie martwiąc się o domowe finanse, wystarczy skorzystać z ekspresowej pożyczki w VIA SMS – pieniądze otrzymasz niemal natychmiast, bez zbędnych formalności i poręczeń. W sam raz na święta

 
Autor:
Ekspert w dziedzinie finansów i bankowości. Maks jest absolwentem Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Posiada 4 lata doświadczenia w dziedzinie finansów osobistych. Szczególnie interesuje się produktami kredytowymi oraz rynkiem pożyczek pozabankowych.

Komentarz